Rozdział II
,,Wizyta w mieście"
Byłam już w mieście. Nic się nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Weszłam do budynku i podeszłam do odbioru paczek. Wręczyłam kobiecie karteczkę, a ona podała mi małą paczuszkę. Byłam bardzo ciekawa co w niej się znajduje. Zobaczyłam, że ta paczka jest dla mojego ojca. Wyszłam z budynku i schowałam paczkę do kieszeni. Zrobiłam się głodna więc postanowiłam pójść do baru i zjeść co nie co. Kiedy byłam już w barze i usiadłam do stolika, zobaczyłam dwóch mężczyzn wyśmiewających się z chłopaka. Skapnęłam się , że to chłopak z mojej klasy, który ostatnio brał udział w bójce. ,,To znowu on...phi pakuje się w same kłopoty.".Westchnęłam i powiedziałam cicho pod nosem, jedząc rosół. I wtedy chłopak nagle znalazł się na moim stole, a rosół wyleciał w górę i miska się potłukła. ,,Ej! Rosołu nie można jeść?!" Wydarłam się wściekła, a mężczyźni popatrzyli na mnie i w sekundę wylądowałam na chłopaku. Oni dwaj wyszli śmiejąc się, a chłopak odepchnął mnie i szybko wstał. Przerażona wpadłam na ściane. ,,Jeszcze się policzymy!". Usłyszałam głos licealisty, potem chłopak podszedł do mnie i pomógł mi wstać. ,,Nic ci nie jest?" zapytał dziwnie się na mnie jpatrząc.,,Nie". Odpowiedziałam uspokojona. Chłopak się uśmiechnął i wyszedł z baru. Pracownik zaczął sprzątać, a ja musiałam dodatkowo zapłacić za bałagan. Oburzona wyszłam z baru i udałam się do galerii. Usiadłam na ławce i patrzyłam w niebo, przez szklany sufit, gdy mi się to znudziło postanowiłam pochodzić. Wstałam i przechoiłam obok zaułka. Nagle zostałam wciągnięta do ślepej uliczki. Przestraszyłam się i zobaczyłak, że to ten sam licealista co spotkałam przed chwilą w barze. Chłopak trzymał mnie od tyłu jedną ręką, a drugą zasłaniał mi usta. Jakoś dziwnie się poczułam.. Nie wyrywałam się, tylko stałam spokojnie, a gdy licealista mnie puścił, nie uciekałam. ,,Jak się nazywasz?". Zapytał chłodno. ,,J-Jestem Shizuka Cure z twojej klasy.". Odpowiedziałam nie chętnie. ,,Aha". Powiedział i złapał mnie za nadgarstek, poczym ciągnął mnie za sobą. Szliśmy przy wystawach, jedynie zdążyłam zobacyć super kozaki o których zawsze marzyłam. Wkońcu wzięłam się w garść i zapytałam. ,,Gdzie mnie ciągniesz?". Licealista westchnął i odpowiedział. ,,Muszę ci coś pokazać.". Trochę się zdziwiłam, bo do tej pory nikt mnie ze sobą mie ciągał(Nie licząc ojca). ,,To tu" powiedział zadowolony. Rozejrzałam się do okoła. Byliśmy na Zielonej Łące. ,,Po co mnie tu zabrałeś?". Zapytałam zdziwiona.Chłopak zaczął się śmiać. ,,Czy to nie oczywiste? Znalazłem dla nas miejsce do wspólnego uczenia się w spokoju!". Powiedział jeszcze bardziej zadowolony. ,,Że co?!". Jeszcze bardziej się zdziwiłam. ,,No co? Polubiłem cię". Uśmiechnął się do mnie, a ja nie mogłam nic powiedzieć więc wywróciłam oczami, bo mnie to mało obchodziło.
Pisz więcej ;) Dobrze ci idzie !
OdpowiedzUsuńSpk pisz dalej Milu :)
OdpowiedzUsuńAćka
Czekam na rozdział trzeci a komentarz wyżej to nieudane wejscie na konto :3
OdpowiedzUsuńSo cute! ^^
OdpowiedzUsuń