ROZDZIAŁ I
,,Początek roku w liceum"
Zaczął się apel, a ja stałam wraz z moją klasą za naszym wychowawcą. Rozejrzałam się czy nikogo niema mi znajomego i wtedy dostrzegłam kolesia, który ostatnio wpakował się w niezłą bójkę na ulicy przy barze. Przełknęłam szybko ślinę i policzyłam uczniów z mojej klasy. Coś mi nie pasowało... Na apelu było nas dwudziestu pięciu, a w innych klasach uczniów było po dwadzieścia sześć. ,,Zaraz czy ktoś nie przyszedł?" pomyślałam zamyślona. Westchnęłam i cierpliwie czekałam na koniec apelu. Po apelu cała moja klasa weszła do nowego gabinetu. Obok mnie usiadła krótko włosa brunetka. Gdy nasz wychowawca się przedstawił, kazał nam wstać i również to zrobić. Nadeszła moja kolej. Nie chętnie odparłam ,,Jestem Shizuka Cure.".Wszystkie oczy padły na mnie. Trochę się zestresowałam i usiadłam. Brunetka szepnęła do mnie. ,,Czy Monica Curela to twoja siostra?". Spojrzałam na nią zdziwiona i odpowiedziałam szeptem na jej (dla mnie) bezsensowne pytanie. ,,Chyba pomyliłaś nazwiska.". Brunetka nie co się pogubiła i rzekła.,,Bardzo przepraszam za moją pomyłkę!". Tak głośno to odpowiedziała, że aż nauczyciel na nią zerknął. Dziewczyna zamilkła. ,,No dobrze! To tyle na dzisiaj! A ciebie panno Cure proszę abyś chwilę została" powiedział z dumą nauczyciel. Cała klasa w sekundę zrobiła się pusta. Zostałam tylko ja i nauczyciel. Podeszłam do nauczyciela i zapytałam ,,Co mogę dla pana zrobić" uśmiechnęłam się. Nauczyciel zerknął na mnie kątem oka. ,,Proszę cię byś zaniosła notatki uczniowi do wypełnienia, który nie zjawił się na apelu". Pokiwałam głową na tak, a nauczyciel wręczył mi ciężkie papiery oraz karteczkę z adresem. Wyszłam z gabinetu i niosąc ciężkie papiery opuściłam teren liceum. Udałam się pod wskazany adres i zapłukałam do drzwi. Nikt nie otwierał, więc zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Wreszcie drzwi się otworzyły, a w nich o to nasz uczeń, który nie zjawił się na apelu. ,,Jestem Shizuka Cure z 1c liceum. Przyniosłam ci papiery do wypełnienia. Zostałam poproszona, by ci je przynieść". Rzekłam nie zadowolona. Licealista nic nie odpowiedział, wziął papiery i zamknął mi drzwi przed nosem. Westchnęłam oburzona i wróciłam do domu. Otworzyłam drzwi do mieszkania. Myślałam, że mój ojciec siedzi w swoim pokoju, ale wybiłam sobie to sobie z głowy ponieważ jego ulubione kapcie leżały pod wieszakiem. ,,Tato jesteś?!". Zawołałam. Nikt nie odpowiadał, więc poszłam do swojego pokoju i położyłam się na kanapie. Przypomniałam sobie, że to ja dzisiaj odbieram pocztę. Wstałam i poszłam do skrzynki na listy. Jak zwykle znalazłam tam kartkę z wezwaniem na pocztę po odbiór paczki. ,,Nikogo niema w domu...więc się wybiorę na pocztę". Rzekłam do siebie znudzona i ubrałam buty. Wzięłam karteczkę i narzuciłam płaszcz. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam do centrum miasta.
(Hej! Jak wam się podoba ten rozdział? Jestem tego bardzo ciekawa! Proszę o opinie w komentarzach. Bardzo się zmęczyłam wymyślaniem dzisiaj następnego rozdziału, którego napiszę go tutaj jutro oraz pisaniem tego rozdziału. xD)
(Hej! Jak wam się podoba ten rozdział? Jestem tego bardzo ciekawa! Proszę o opinie w komentarzach. Bardzo się zmęczyłam wymyślaniem dzisiaj następnego rozdziału, którego napiszę go tutaj jutro oraz pisaniem tego rozdziału. xD)
Zaczyna się ciekawie :) Pisz dalej i jak najwięcej ! Myślę, że ta historia może mi się bardzo spodobać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Emilę ~ Martyna xD