piątek, 1 stycznia 2016

Rozdział V

ROZDZIAŁ V
,,Impreza"
      Wsiadłyśmy do samochodu. ,,Witajcie panienki.". Uśmiechnął się do nas Moe. Tak. Mój były ,,przyjaciel" nazywa się Moe. Wywróciłam oczami i westchnęłam, a Yuki ciągle się szeroko uśmiechała. Dotarliśmy na miejsce. ,,Bawcie się dobrze.". Tata pomachał i odjechał. ,,Dlaczego mój ojciec nie będzie nam towarzyszył?". Spojrzałam kątem oka na Moe. Chłopak nic nie odpowiedział. ,,Hello! Patrzcie ile tu przystojniaków!". Yuki wskazała na tłum ludzi. Moe tylko westchnął i poprawił koszulę, gdy weszliśmy do klubu, dziewczyna od razu zgubiła się w tłumie. ,,Dlaczego się z nią zadajesz?". Zapytałam z kwaśną miną, stojącego obok mnie chłopaka. ,,Nie wiem... Zaczynasz się mną interesować?". Z uśmiechem na twarzy spojrzał na mnie. ,,Phi...". Moe tylko to usłyszał ode mnie.Odeszłam od niego i usiadłam przy barze. Strasznie się zamyśliłam. Ciągle myślałam o powrocie do wymiaru Exto. ,,Coś podać?". Usłyszałam głos za mną. ,,Hę?". Odwróciłam się i spojrzałam na dość przystojnego nastolatka. ,,Emm...Nie....Pracujesz tu?". Spytałam próbując uporządkować myśli. ,,Tak... Wiem, że wydaje ci się to dziwne, żeby szesnastolatek pracował, ale ja muszę... Dorabiam dla rodziny. Moja matka dwa lata temu zginęła, a mój ojciec jest alkoholikiem. Bez matki nie dajemy se rady, a mam młodszego brata. Ojciec niczym się nie interesuje, więc wiesz.". Odwrócił wzrok, a z jego twarzy zniknął uśmiech. Napełniłam się współczuciem. Nie byłam świadoma tego, że złapałam go za rękę. Chłopak trochę się zdziwił i patrzył na mnie. Nie wiedziałam o co mu chodzi, a po chwili już wszystko zrozumiałam. Puściłam go i trochę się zawstydziłam. ,,Jestem Kazuma, a ty jak masz na imię?". Zapytał chłopak próbując się uśmiechnąć. ,,Jestem Shizuka.". Odpowiedziałam. Prowadziliśmy miłą rozmowę. Dużo się o sobie dowiedzieliśmy. W końcu  chłopak dał mi numer pod którym mogłabym się z nim skontaktować i musiał wrócić do pracy. Przyglądałam mu się przez chwile i wróciłam do nudzenia się. Poczułam rękę na moim ramieniu. Szybko się odwróciłam i ujrzałam Moe. ,,Nie strasz mnie". Westchnęłam. Dziwnie się czułam... Jakbym dzisiaj nie miała ochoty być sobą. Poszłam z Moe do stolika. On usiadł, a ja stałam odwrócona do niego. Podszedł do mnie ubrany na ,,bogato" chłopak, który chciał się popisać przed kolegami. ,,Ej. Lala! Chcesz trochę hajsu?". Krzyknął do mnie i złapał mnie w pasie. Odepchnęłam go. ,,Zboczeńcu! Nie potrzebuje pieniędzy!". Chłopak nie odpuszczał. Nagle znalazłam się na kolanach Moe. ,,Hę?!". Nie wiedziałam o co mu chodzi. ,,Ta ,,lala" jest zajęta. Spadaj koleś.". Odezwał się Moe i mnie objął. ,,ŻE CO?!". Byłam okropnie zdziwiona, wkurzona i zarumieniona. ,,Jeśli nie odejdę to co mi zrobisz?". Odezwał się koleś. ,,Ja? Teraz nic, ale on tak.". Moe popatrzył na umięśnionego mężczyznę stojącego za chłopakiem. Chłopak od razu uciekł do swoich kolegów. Siedziałam na kolanach Moe, a on mnie nadal nie puścił. ,,Uważaj co mówisz! Nie jestem już z tobą!!! Po za tym puść mnie!". Wydarłam się wkurzona na niego. Chłopak mnie puścił, a ja wstałam. Wkońcu dołączyła do nas Yuki. Po kilku godzinach wróciliśmy do domu. Nie mogłam usnąć. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do mojego pokoju. Spojrzałam na drzwi. To był Moe. ,,Wiesz, że ci nie odpuszczę...Księżniczko?". Powiedział mając ręce w kieszeni i odszedł. Westchnęłam i zasnęłam.

środa, 16 grudnia 2015

Rozdział IV

ROZDZIAŁ IV
,,Goście"
    ,,Po za tym ona nie jest moją przyjaciółką!". Goście cały czas się we mnie wpatrywali. Nabrałam oddech i wyszłam z pokoju razem z ojcem. ,,Przyjechali tu na jeden dzień. Po za tym będziesz mogła dzisiaj pójść z nimi na imprezę!". Zadowolony ojciec spojrzał na mnie. ,,Nie obchodzi mnie to, że mogę z nimi gdzieś iść! Czekam na list od strażnika bramy, kiedy będę znowu mogła wrócić do jednego z wymiarów.". Wywróciłam oczami. ,,Oprowadzę Yuki po okolicy, a ty się zajmij naszym drugim gościem, okej?". Dodałam. ,,Tak jest!" Wykrzyknął i poszedł do jadalni, a ja za nim. ,,Yuki, chodź oprowadzę cię po okolicy.". Westchnęłam i wymusiłam uśmiech na mojej twarzy. ,,Okej!". Dziewczyna się szeroko uśmiechnęła i w radosnych podskokach poszła razem ze mną ubrać buty. Wyszłyśmy na dwór. Yuki popatrzyła na mnie dziwnie i zapytała. ''Nie jestem twoją przyjaciółką?". Patrzyłam przed siebie, nawet nie spojrzałam na nią. Pokiwałam głową, by zrozumiała, że nie jest moją przyjaciółką. Dziewczyna westchnęła. ,,O co ci chodziło z tym listem od strażnika bramy? Kto to? Co to?". Zapytała z szerokim uśmiechem. ,,Podsłuchiwałaś?!". Popatrzyłam na nią wściekła. ,,Eee...Trochę...No to wytłumacz mi! Nikomu nie powiem obiecuje!". Westchnęłam i chwilę myślałam co jej powiedzieć. ,,Ehh... Chodzi o strażnika bramy z takiej jednej gry... Emm... No wiesz ja i mój ojciec gramy w pewną grę...". Gdy to powiedziałam to sama się trochę zdziwiłam, ale dobrze, że nie ujawniłam prawdziwego sekretu. ,,Aha? Myślałam, że powiesz mi coś ciekawszego.". Poszłyśmy do parku. ,,O patrz! Jakie ładne!". Dziewczyna wskazała na kwiaty. Wywróciłam oczami, złapałam ją za bluzkę i ciągnęłam na chodnik. ,,Pójdziemy na pizze? A potem na imprezę! I zjeść kebaba!". Pytała przez całą drogę. Minęło półtorej godziny. Wróciłyśmy do domu, a mój ojciec wyszedł razem z drugim gościem do miasta i zostawił karteczkę. ,,Wychodzimy, wyszykujcie się na imprezę, a my po was przyjedziemy za godzinę. Tata". Przeczytałam na głos. ,,Jej! Idziemy razem na imprezę! Idę się szykować!". Yuki krzyknęła i pobiegła na górę do garderoby . ,,Ona jest głupia czy może udaje?". Pomyślałam i poszłam powoli do garderoby. Dziewczyna ciągle nie mogła wybrać sukienki, a kiedy już wybrała idealną suknie nie mogła znaleźć idealnych butów. Ubrałam niebieską, krótką sukienkę. Minęła godzina i wreszcie Yuki wybrała odpowiedni strój. Usłyszałyśmy trąbienie. ,,Już są.". rzekłam i razem z dziewczyną zeszłyśmy na dół.
(Cześć! Już mamy IV rozdział ^^. Wymyślam V, mam nadzieję, że będzie długi.xD Dziękuje za uwagę.)

wtorek, 15 grudnia 2015

Rozdział III

Rozdział III
,,Rozdarte gardło"
    ,,Co ty na to, że będziemy się razem uczyć?". Usłyszałam po dłuższej chwili. Ciężko westchnęłam i odpowiedziałam. ,,No dobra, ale robię to tylko , by się uczyć". Wywróciłam oczami i skrzyżowałam ręce. Chłopak się bardzo ucieszył, a ja patrzyłam na niego z blaskiem w oczach. ,,A! Właśnie! Nazywam się Kyo Above.". Spojrzał na moje ręce, złapał je, podniósł mnie i posadził pod drzewem. ,,Ej! Sama mogłam usiąść!". Krzyknęłam wkurzona. ,,No dobra...Przepraszam i nie wydzieraj się.". Usiadł obok mnie i zaczął się przyglądać moim oczom. ,,Hmm?". Spojrzałam na niego. Przestał się  przyglądać i wyciągnął książkę od matematyki. ,,Musisz mi to wytłumaczyć". Wskazał na zadanie. ,,No dobra". Westchnęłam i lekko się uśmiechnęłam. Tłumaczyłam mu, razem rozwiązywaliśmy zadania, a po godzinie wspólnej nauki Kyo odprowadził mnie do domu. Chciałam otworzyć drzwi, ale zobaczyłam, że są uchylone. Weszłam do środka trochę przestraszona. Zobaczyłam, że kapcie mojego ojca nie są pod wieszakiem i od razu się uspokoiłam. ,,Tato zostawiłeś drzwi otwarte! Przez ciebie się wystraszyłam!",  Wydarłam się wkurzona, Mój ojciec zszedł na dół po schodach. ,,Przepraszam cię". Westchnął i poszedł do kuchni. ,,Dzisiaj pizza!". Krzyknął z radością. ,,Aha". Wywróciłam oczami i poszłam do jadalni, gdy weszłam to się okropnie zdziwiłam, bo zobaczyłam mojego byłego przyjaciela siedzącego na krześle. ,,Tato!!!??Co on tu robi?!!". Wydarłam się wkurzona, a jednocześnie zdziwiona. ,,A no... Mamy gości. Przyjechał razem z twoją przyjaciółką Yuki.". Zjawił się w drzwiach z pizzą ma wielkim talerzu. ,,Dlaczego ja nic nie wiem?!". Darłam się na ojca.
(Hej!Hej wam! Mam nadzieję, że wam się to podoba. Przepraszam, że takie krótkie.  Aktualnie piszę i myślę nad rozdziałem czwartym. Mam wiele pomysłów w głowie i jednocześnie oceny do poprawy :(. Zapraszam do komentowania.)

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział II

Rozdział II
,,Wizyta w mieście"
    Byłam już w mieście. Nic się nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Weszłam do budynku i podeszłam do odbioru paczek. Wręczyłam kobiecie karteczkę, a ona podała mi małą paczuszkę. Byłam bardzo ciekawa co w niej się znajduje. Zobaczyłam, że ta paczka jest dla mojego ojca. Wyszłam z budynku i schowałam paczkę do kieszeni. Zrobiłam się głodna więc postanowiłam pójść do baru i zjeść co nie co. Kiedy byłam już w barze i usiadłam do stolika, zobaczyłam dwóch mężczyzn wyśmiewających  się z chłopaka. Skapnęłam się , że to chłopak z mojej klasy, który ostatnio brał udział w bójce. ,,To znowu on...phi pakuje się w same kłopoty.".Westchnęłam i  powiedziałam cicho pod nosem, jedząc rosół. I wtedy chłopak nagle znalazł się na moim stole, a rosół wyleciał w górę i miska się potłukła. ,,Ej! Rosołu nie można jeść?!" Wydarłam się wściekła, a mężczyźni popatrzyli na mnie i w sekundę wylądowałam na chłopaku. Oni dwaj wyszli śmiejąc się, a chłopak odepchnął mnie i szybko wstał. Przerażona wpadłam na ściane. ,,Jeszcze się policzymy!". Usłyszałam głos licealisty, potem chłopak podszedł do mnie i pomógł mi wstać. ,,Nic ci nie jest?" zapytał dziwnie się na mnie jpatrząc.,,Nie". Odpowiedziałam uspokojona. Chłopak się uśmiechnął i wyszedł z baru. Pracownik zaczął sprzątać, a ja musiałam dodatkowo zapłacić za bałagan. Oburzona wyszłam z baru i udałam się do galerii. Usiadłam na ławce i patrzyłam w niebo, przez szklany sufit, gdy mi się to znudziło postanowiłam pochodzić. Wstałam i przechoiłam obok zaułka. Nagle zostałam wciągnięta do ślepej uliczki. Przestraszyłam się i zobaczyłak, że to ten sam licealista co spotkałam przed chwilą w barze. Chłopak trzymał mnie od tyłu jedną ręką, a drugą zasłaniał mi usta. Jakoś dziwnie się poczułam.. Nie wyrywałam się, tylko stałam spokojnie, a gdy licealista mnie puścił, nie uciekałam. ,,Jak się nazywasz?". Zapytał chłodno. ,,J-Jestem Shizuka Cure z twojej klasy.". Odpowiedziałam nie chętnie. ,,Aha". Powiedział i złapał mnie za nadgarstek, poczym ciągnął mnie za sobą. Szliśmy  przy wystawach, jedynie zdążyłam zobacyć super kozaki o których zawsze marzyłam. Wkońcu wzięłam się w garść i zapytałam. ,,Gdzie mnie ciągniesz?". Licealista westchnął i odpowiedział. ,,Muszę ci coś pokazać.". Trochę się zdziwiłam, bo do tej pory nikt mnie ze sobą mie ciągał(Nie licząc ojca). ,,To tu" powiedział zadowolony. Rozejrzałam się do okoła. Byliśmy na Zielonej Łące. ,,Po co mnie tu zabrałeś?". Zapytałam zdziwiona.Chłopak zaczął się śmiać. ,,Czy to nie oczywiste? Znalazłem dla nas miejsce do wspólnego uczenia się w spokoju!". Powiedział jeszcze bardziej zadowolony. ,,Że co?!". Jeszcze bardziej się zdziwiłam. ,,No co? Polubiłem cię". Uśmiechnął się do mnie, a ja nie mogłam nic powiedzieć więc wywróciłam oczami, bo mnie to mało obchodziło.

sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział I

ROZDZIAŁ I
,,Początek roku w liceum"
    Zaczął się apel, a ja stałam wraz z moją klasą za naszym wychowawcą. Rozejrzałam się czy nikogo niema mi znajomego i wtedy dostrzegłam kolesia, który ostatnio wpakował się w niezłą bójkę na ulicy przy barze. Przełknęłam szybko ślinę i policzyłam uczniów z mojej klasy. Coś mi nie pasowało... Na apelu było nas dwudziestu pięciu, a w innych klasach uczniów było po dwadzieścia sześć. ,,Zaraz czy ktoś nie przyszedł?" pomyślałam zamyślona. Westchnęłam i cierpliwie czekałam na koniec apelu. Po apelu cała moja klasa weszła do nowego gabinetu. Obok mnie usiadła krótko włosa brunetka. Gdy nasz wychowawca się przedstawił, kazał nam wstać i również to zrobić. Nadeszła moja kolej. Nie chętnie odparłam ,,Jestem Shizuka Cure.".Wszystkie oczy padły na mnie. Trochę się zestresowałam i usiadłam. Brunetka szepnęła do mnie. ,,Czy Monica Curela to twoja siostra?". Spojrzałam na nią zdziwiona i odpowiedziałam szeptem na jej (dla mnie) bezsensowne pytanie. ,,Chyba pomyliłaś nazwiska.". Brunetka nie co się pogubiła i rzekła.,,Bardzo przepraszam za moją pomyłkę!". Tak głośno to odpowiedziała, że aż nauczyciel na nią zerknął. Dziewczyna zamilkła. ,,No dobrze! To tyle na dzisiaj! A ciebie panno Cure proszę abyś chwilę została" powiedział z dumą nauczyciel. Cała klasa w sekundę zrobiła się pusta. Zostałam tylko ja i nauczyciel. Podeszłam do nauczyciela i zapytałam ,,Co mogę dla pana zrobić" uśmiechnęłam się. Nauczyciel zerknął na mnie kątem oka. ,,Proszę cię byś zaniosła notatki uczniowi do wypełnienia, który nie zjawił się na apelu". Pokiwałam głową na tak, a nauczyciel wręczył mi ciężkie papiery oraz karteczkę z adresem. Wyszłam z gabinetu i niosąc ciężkie papiery opuściłam teren liceum. Udałam się pod wskazany adres i zapłukałam do drzwi. Nikt nie otwierał, więc zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Wreszcie drzwi się otworzyły, a w nich o to nasz uczeń, który nie zjawił się na apelu. ,,Jestem Shizuka Cure z 1c liceum. Przyniosłam ci papiery do wypełnienia. Zostałam poproszona, by ci je przynieść". Rzekłam nie zadowolona. Licealista nic nie odpowiedział, wziął papiery i zamknął mi drzwi przed nosem. Westchnęłam oburzona i wróciłam do domu. Otworzyłam drzwi do mieszkania. Myślałam, że mój ojciec siedzi w swoim pokoju, ale wybiłam sobie to sobie z głowy ponieważ jego ulubione kapcie leżały pod wieszakiem. ,,Tato jesteś?!". Zawołałam. Nikt nie odpowiadał, więc poszłam do swojego pokoju i położyłam się na kanapie. Przypomniałam sobie, że to ja dzisiaj odbieram pocztę. Wstałam i poszłam do skrzynki na listy. Jak zwykle znalazłam tam kartkę z wezwaniem na pocztę po odbiór paczki. ,,Nikogo niema w domu...więc się wybiorę na pocztę". Rzekłam do siebie znudzona i ubrałam buty. Wzięłam karteczkę i narzuciłam płaszcz. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam do centrum miasta.
(Hej! Jak wam się podoba ten rozdział? Jestem tego bardzo ciekawa! Proszę o opinie w komentarzach. Bardzo się zmęczyłam wymyślaniem dzisiaj następnego rozdziału, którego napiszę go tutaj jutro oraz pisaniem tego rozdziału. xD)

piątek, 11 grudnia 2015

Zaczynamy.

CZEŚĆ!
      Nazywam się Shizuka Cure. Mam 16 lat i chodzę do 1c liceum. Nie mam przyjaciół i sądzę, że nie muszę ich mieć Wole się uczyć... Mało mnie obchodzą inni. Jestem osobą (jak sądzą inni) cichą, zamkniętą i nudną. Naprawdę taka nie jestem. Wychowałam się w skromnej rodzinie.Nie mam rodzeństwa, a moja matka rok temu zginęła w wypadku. Ukrywam przed innymi mój wielki sekret... A jest nim to,że.....
Shizuka Cure. Tajemnicza szesnastolatka.Ukrywająca wielki sekret.Czy gotowi jesteście na rozdział 1?

Witam!

CZEŚĆ!
 Nazywam się Emilia. Moja ksywa brzmi ,,Mitka".
Będę tutaj wstawiać posty z moją wymyśloną historią ^^  Posty postaram wstawiać codziennie i wymyślać coraz więcej i więcej przygód bohaterów których poznacie!
Dziękuję za uwagę.
PS Też postaram się pisać więcej o sobie. xD